Chciałbym przedstawić pokrótce, jak wygląda turnus terapeutyczny ‘Pierwsze Słowo’, prowadzony prze Joannę i Szymona Masłowskich. Na wstępie zaznaczam, że wszelkie opinie i odczucia są całkowicie subiektywne i, bynajmniej, nie mają na celu reklamowanie ośrodka, czy też deprecjonowanie go. Postaram się opisać pobyt w możliwie najbardziej obiektywny sposób, aczkolwiek każdy powinien mieć świadomość, że owy opis będzie w dalszym ciągu subiektywny.

Czas trwania: 5 dni

Czas godziny terapeutycznej: 50 minut

Orientacyjna całkowita ilość godzin terapii: 30

Zajęcia dodatkowe: basen – dwa razy.

Rodzaje zajęć:

  1. Manualne Torowanie Głosek
  2. Terapia Metodą Krakowską
  3. Masaż terapeutyczny (masaż twarzy, terapia czaszkowo-krzyżowa)
  4. Arteterapia i dogoterapia

Miejsce terapii od końca roku 2013: Książenice pod Warszawą

Wyżywienie: obiad z dwóch dań zarówno dla dziecka, jak i rodzica.

Koszt na dzień 08.01.2014: 2300pln

 

Teraz parę słów subiektywych odczuć.

Przede wszystkim terapia jest bardzo intensywna. Zmieszczenie 30 sesji terapeutycznych na przestrzeni pięciu dni, to spory wyczyn. Zdarza się, że jednego dnia mamy 8 sesji, a innego 4. Zdarza się, że dzieci są zmęczone po zajęciach albo nawet w trakcie, jednak to naprawdę nie jest złe. Dzieci pracują bardzo wytrwale, a postępy są niekiedy zadziwiające.

Między sesjami zdarzają się przerwy, które można dowolnie zagospodarować. Obecnie ośrodek znajduje się w Książenicach. Jest to miejsce, gdzie mamy dość blisko do sklepów, gdzie możemy nabyć wszystko, co niezbędne. Z drugiej strony bardzo blisko jest do lasu, a okolica jest bardzo spokojna, co sprzyja spacerom. Oczywiście w przypadku, gdy turnus wypadnie w zimie – nie jest już tak kolorowo. W związku z tym, że osiedle nie jest stare, mamy tu do czynienia z utwardzanymi drogami, zamieniającymi się w błoto przy złej pogodzie. Do dyspozycji gości jest parking, plac zabaw (nie testowany przeze mnie, ze względu na marną pogodę) i spory pokój dzienny. Struktura budynku, w którym cała terapia się odbywa sprzyja interakcji gości. Dla jednych jest to zaleta, dla innych wada. Pokoje pod względem wielkości są średnie. Można w nich spokojnie spędzić część wolnego czasu, jednak w dłuższej perspektywie będzie to zdecydowanie męczące. W każdym pokoju znajduje się telewizor, szafa, łóżko, kanapa, stół i krzesła. Można zjeść, poczytać książkę, obejrzeć telewizję, czy po prostu posiedzieć. W pokoju dziennym mamy do dyspozycji stoły, krzesła, kanapy, telewizor. W kuchni – niezbędne naczynia, sztućce, czajnik, lodówkę, czy kuchenki mikrofalowe. Jeśli mówić o jedzeniu, to trzeba stwierdzić, że da się wybrać coś zgodnego z dietą, często stosowaną przez wielu rodziców – GFCFSF. Obiad składa się z dwóch dań. Jeśli zupa jest z makaronem, to drugie danie jest z mięsem bez panierki. Na 5 dni zdarzyło się raz, że obiad był całkowicie niezgodny z GFCFSF. Generalnie warunki są komfortowe.

Podejście terapeutów w moim odczuciu jest bardzo dobre. Cechuje je niezbędna konsekwencja, a także umiejętność motywacji. Nie zdarza się, aby której dziecko całkowicie odmawiało współpracy. Na ogół jest do niej motywowane, jeśli to nie zdaje egzaminu – konsekwentnie, ale bez użycia siły – przymuszane. Terapeuci są świetnie wyszkoleni pod tym względem, a wydaje mi się, że jest to umiejętność wręcz niezbędna do pracy z zaburzonymi dzieciaczkami.

Preferowaną opcją jest udział rodzica (opiekuna) w sesji terapeutycznej. Celem jest nie tylko sama terapia dziecka, ale także nauczenie rodzica sposobu pracy z dzieckiem. Rozwiązanie to jest bardzo istotne ze względu na to, że Metoda Krakowska, to program pracy przede wszystkim w domu.

Postaram się teraz pokrótce opisać zajęcia jedne po drugich.

  1. MTG.

Nie  jest to tak straszne, jak się większości rodziców wydaje i nie znam rodzica, który byłby przerażony ustawianiem buzi. Zasadniczo na początku dzieci stawiają opór. Moje dziecko stawiało podczas pierwszego turnusu opór przez cały tydzień i, wierząc w słowa Asi Masłowskiej, nie miała gorszego przypadku po pięciu dniach terapii, chociaż dziecko samo brało rękę terapeuty, prosząc niejako o ustawienie. Dla mnie to zachowanie było szokujące – potwierdzało słowa Jagody Cieszyńskiej, które poprzednio wydawały mi się wręcz absurdalne. Sama metoda polega na odpowiednim ustawieniu ust. W związku z tym, że dzieci często krzyczą, wywoływanie głosu, poprzez osławione (w negatywnym świetle) ściskanie nie jest potrzebne. Asia Masłowska jest bardzo delikatna w ustawianiu ust, a jednocześnie stanowcza – według mnie zna się na swojej pracy i wykonuje ją dobrze. Pracuje z dziećmi przy stoliku, posługując się zestawami paradygmatów. Zadaniem dziecka w poczatkowej fazie jest powtarzanie paradygmatów. Jeśli dziecko nie jest  w stanie, terapeuta pomaga mu wydobyć z siebie odpowiedni dźwięk.

  1. Masaż.

Spora część terapii poświęcona jest masażom – głównie twarzy i buzi. Tu też mamy do czynienia z oporem dzieci. Spora ilość dzieci nie toleruje masowania okolic ust, czy twarzy. Terapeuci robią to wtedy bardzo powoli i delikatnie. Masowanie obejmuje zarówno twarz, jak i wewnętrzną część ust. Szymon Masłowski jest bardzo konkretną osobą i potrafi na podstawie budowy wnętrza jamy ustnej, czy twarzoczaszki określić potencjalne problemy z mową. Potrafi też wskazać odpowiednią metodę masażu, czy stymulacji.

  1. MK.

Zajęcia terapeutyczne Metodą Krakowską odbywają się z panią Anetą Dudek. Jest to osoba, która w niezwykły wręcz sposób potrafi postępować z dziećmi. W moim odczuciu – jest to najlepszy specjalista od tego typu terapii, z jakim miałem do czynienia. Głównie dzięki jej prezentacji pracy z dzieckiem można uchwycić, jak bardzo konkretną metodą jest MK. Sesje odbywają się przy stoliku i obejmują w zależności od możliwości dziecka od ćwiczeń rozumienia języka, przez czytanie, aż po ćwiczenia samodzielności.

  1. Arteterapia i dogoterapia.

Sesja odbywa się odpowiednia przy stoliku bądź na podłodze. W przypadku tych drugich zajęć gościem jest suczka Emi, która jest bardzo dobrze wytresowana do pracy z dziećmi. Pies jest bardzo spokojny, usposobiony przyjacielsko, lubiący pieszczoty. Arteterapia, to terapia przez sztukę. Wydaje się to nieco ezoteryczne i nienamacalne, jednak jest inaczej. Zajęcia polegają na rysowaniu, lepieniu, malowaniu i tym podobnych. Dzieci przeważnie podczas tych zajęć relaksują się.

 

Mam nadzieję, że mój subiektywny rzut okiem na ten trunus terapeutyczny zachęci część rodziców do skorzystania z niego. Dla mnie jest to główne źródło wiedzy na temat pracy z dzieckiem. Stwierdzę, że bez niego nie byłbym w stanie zaplanować zajęć.